Sylwester Sitkowiak – Ania w męskim wydaniu

Aktor teatru offowego w Poznaniu. Głównie wciela się w postaci kobiece. Obecnie przygotowuje się do spektaklu, w którym wykreuje postać Anny Przybylskiej, zmarłej w 2014 roku aktorki. Jak sam podkreśla, uderza ogromnym podobieństwem wizualnym i sam zmaga się z nieuleczalną chorobą. – Nie jestem zawodowym aktorem, Ania też nie była. Chcę spełnić swoje największe marzenie teatralne jeszcze przed śmiercią – wyznał w jednym z wywiadów. O kobiecości, awangardzie i spektaklu, z Sylwestrem Sitkowiakiem rozmawia Michał Ciechowski

Co sprawiło, że trafiłeś do teatru offowego?

Poszedłem na casting do Centrum Kultury Zamek w Poznaniu, który zorganizowało Studio Teatralne Próby. Na zajęciach odbywających się raz w tygodniu pracowaliśmy nad interpretacją tekstu, piosenką, reżyserią oraz scenografią. Przygoda ta trwała sześć teatralnych sezonów. Jestem osobą, która nie boi się wyzwań, rzucam pomysłami jak z rękawa i nie ma takiej sytuacji, w której bym się nie odnalazł. Lubię tworzyć swoją rzeczywistość.

Wcielasz się głównie w postaci żeńskie. Ile trzeba pracy włożyć w to, aby widz uwierzył co chcesz mu przekazać? W tą sceniczną kobiecość.

Dziś już nie mam problemu z zaakceptowaniem siebie. Jeszcze niedawno był z tym pewien problem. Aby odzwierciedlić postać na scenie wystarczy spojrzeć w lustro i uwierzyć w siebie. Wierzyć w swoje umiejętności i możliwości. Na scenie trzeba być sobą, pokazać wszystko to, co w nas piękne.

Ile czasu zajmuje Ci wychodzenie z roli? Drzwi teatru stają się gilotyną pomiędzy sceną a rzeczywistością?

Przeobrażam się tylko na czas spektaklu. Bohaterów zostawiam w teatrze, wracam do domu i prowadzę normalne życie. Nie pozostaję w blichtrze, nie gwiazdorze. Wyimaginowany świat nie jest dla mnie. Żyję chwilą, tym co jest tu i teraz.

Podobnie, jak Anna Przybylska, w której rolę na deskach teatralnych się wcielasz, nie jesteś zawodowym aktorem. Z perspektywy sytuacji, w której dziś się znajdujesz, czy szkoła teatralna jest potrzebna dla awangardy?

Szkoła teatralna często potrzebna jest by realizować własne pragnienia. Awangarda jest w każdym z nas, wystarczy ją sumiennie odkrywać i umiejętnie zaprezentować.

„Uderzam ogromnym podobieństwem wizualnym, sam zmagam się z nieuleczalną chorobą” – dlaczego rola postaci Anny Przybylskiej przypadła właśnie Tobie? Traktujesz ją jako wyzwanie?

Uderzam podobieństwem, to prawda. A kto jak nie ja zagra ją lepiej? (śmiech) Posiadam  zaplecze teatralne, które chcę pokazać. Rola ta jest także wyzwaniem, szansą na pokazanie emocji, które mi towarzyszą.

Od dłuższego czasu słyszymy o filmie Radosława Piwowarskiego, który również będzie poświęcony Ani.

Do tej pory nie znaleziono nikogo, kto by udźwignął, kto by podołał wcieleniu się w postać Przybylskiej. Całe szczęście wyszedłem ze swojej „jaskini” i oto jestem (śmiech).

Jest w Tobie obawa przed opinią, że „stworzysz postać przerysowaną”? Anna Przybylska była przez Polaków uwielbiana. Może odczuwasz presję społeczeństwa?

Nie ma we mnie takiej obawy. Gram na wzór postaci Ani Przybylskiej – jestem jej lustrzanym odbiciem. Nie odtwarzam jej życiowych perypetii, jedynie inspiruję się tą postacią. Ukazuję swoją walkę przetrwania w dobie szyderczości i kpin, niemożności i bezbronności. Jedyne co odczuwam, to satysfakcja, że chcę o tym rozmawiać i mam coś do powiedzenia. W kreacji tej postaci nie ma niczego, czego bym nie znał. Jest mi bardzo dobrze znana, bo to ja. Taka Ania, tylko w męskim wydaniu.

O czym będzie spektakl? W jakim czasie zostanie osadzony?

Osadzony jest w teraźniejszości. Tematem przewodnim będzie poszukiwanie lekarstwa na szczęście, borykanie się z codziennością. To także opowieść o poszukiwaniu pracy i przyjaciół. Mógłbym rzec – swoisty manifest, kontra do otaczającej nas rzeczywistości. To w końcu spektakl o niesprawiedliwości w stosunku co do inności. To sztuka przetrwania w awangardzie XXI wieku.

Z pewnością na premierę czekać będą tłumy Polaków. Traktujesz tą sztukę jako szansę dla siebie, jako aktora?

Otrzymuję propozycje udzielania wielu wywiadów. Echo, które poniosło wieść w tej sprawie odbija się i jest to interesujące uczucie, które dodaje mi odwagi i siły. Padła oferta wystąpienia w programie rozrywkowym. Na dzień dzisiejszy zastanawiam się nad podjęciem tej decyzji. A wracając do pytania… Chyba tak. To może być dla mnie szansa.

Sylwester Sitkowiak (fot. Beata Zięba)

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Sylwester Sitkowiak – Ania w męskim wydaniu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s