„Księgarnia pod Flisakiem” – powieść z Toruniem w tle

Piszę przy kuchennym stole. Jestem swoim najgorszym szefem, największym tyranem – mówi Anna Karpińska, autorka powieści „Księgarnia pod Flisakiem”. Z pisarką o jej twórczości, rodzinnym Toruniu oraz drugim tomie książki rozmawiał Michał Ciechowski

Toruń w ostatnim czasie był miastem, w którym osadzono wiele kryminałów. Do jakiego świata zaprasza nas pani w swojej książce?
„Księgarnia pod Flisakiem. Odnajdę Cię” to pierwszy tom powieści, której cała akcja toczy się w naszym mieście. Mówię „naszym”, ponieważ jestem torunianką i mam do tego miasta sentyment. Tematyka wszystkich moich książek, a mam ich na koncie już dziesięć, osadzona jest wokół kobiet i ich emocji. W ostatniej książce podjęłam temat adopcji. I choć nie koncentruję się w całości na tym zagadnieniu, pozwala ono zupełnie inaczej spojrzeć na własną tożsamość. 

Czytelnik poznaje dwie kobiety – Bożenę oraz Dagmarę, których historia splata się właśnie w Toruniu.
Łączę losy dwóch kobiet – jednej, która jako młoda osoba oddaje dziecko do adopcji, drugiej, dziś czterdziestoletniej, która po śmieci matki dowiaduje się, że była adoptowana. Lawirując między dwoma światami, jesteśmy wplątani w poszukiwania biologicznej matki Dagmary oraz córki dojrzałej już Bożeny.

Dagmara odziedzicza słynną „Księgarnię pod Flisakiem”. Czy w Toruniu znajdziemy to miejsce?
Wszystkie lokalizacje to oczywiście mój wymysł literacki. Księgarnię ulokowałam na ulicy Kopernika, ponieważ wydawało mi się, że na Szerokiej i Starym Rynku jest takich miejsc za dużo i ktoś mógłby któreś z nich przypadkiem utożsamić z miejscem z książki.

Z księgarni przenosimy się także na Bydgoskie Przedmieście.
Do najpiękniejszej dzielnicy miasta. Kiedyś tam mieszkałam i chciałam w książce oddać jej klimat. Starałam się po prostu wybierać miejsca ładne i bliskie sercu.

Jak wyglądała praca nad tą książką?
Piszę przy kuchennym stole. Przez pół roku, ponieważ tyle trwa średnio proces tworzenia, jestem swoim najgorszym szefem, największym tyranem. I wbrew temu, co mogą myśleć inni, jest to dosyć ciężka praca. Nie ma wymówki, że jestem zmęczona. Sama narzucam sobie rytm pracy i termin, w którym oddam ją wydawnictwu.

Po raz pierwszy podzieliła pani historię na dwa tomy.
Niedawno przeczytałam w internecie komentarz, że książka (a właściwie jej pierwszy tom) się komuś nie spodobała, bo nie ma zakończenia. Ma, jednak pośrednie, ponieważ z drukarni wyszedł już drugi, a zarazem ostatni tom powieści: „Księgarnia pod Flisakiem. Zostań ze mną”. I myślę, że z tego zakończenia czytelniczki będą naprawdę zadowolone.

Czym nas pani zaskoczy?
W pierwszym tomie zawiązałam dużo wątków – pojawia się przystojny prawnik, artysta, a także sprawy rodzinne, które z pewnością będą miały dla bohaterek w kolejnym tomie duże znaczenie. Pracując nad książką, spisałam sobie wszystkie wątki, aby niczego nie pominąć. W dwóch ostatnich rozdziałach musiałam zakończyć ich aż dwadzieścia.

Kto jest pierwszym recenzentem pani powieści?
Każdy rozdział wysyłam córce i synowi. Sprawdzana jest więc kobiecym oraz męskim okiem. Nie ukrywam, że literatura ta dedykowana jest głównie paniom. Często piszę w pierwszej osobie, o przeżyciach i emocjach kobiet. Męskiej narracji nie odważyłabym się tworzyć.

Pisarza porównuje się do rzeźbiarza. Jak sprawić, aby każdego bohatera wyrzeźbić zupełnie inaczej?
Jest to kwestia intuicji. Za każdym razem obawiam się, że ktoś mi wytknie kalkę innej postaci. A, jak pan to nazwał, rzeźbienie nie jest proste, ponieważ czytelniczki sięgają po kolejne moje książki i porównują. Staram się już na samym początku stworzyć w głowie sylwetkę bohatera i odpowiednio go nacechować.

Sukces poprzednich książek jest komfortowy w momencie pisania kolejnej powieści?
Pozytywny ich odbiór zawsze mnie mobilizuje i sprawia, że mam siły, a przede wszystkim chęci, aby sięgnąć po pióro, otworzyć serce i ponownie coś napisać.

***

Fot. Łukasz Piecyk (www.lukaszpiecyk.pl)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s