Nicola Palladini: Marino Mariniego we Włoszech mało kto pamięta

Dla Mariniego największym pragnieniem było czuć się docenionym, oczywiście przede wszystkim w kraju, w którym się urodził. To mu się nie udało, jednak miał szczęście występować na scenach właściwie całej Europy – mówi Nicola Palladini, włoski aktor, twórca spektaklu „Ciao Ciao Bambina”, który już 10 września ponownie zawita do Torunia. Z artystą rozmawiał Michał Ciechowski

Aktor doświadczenie zdobywający w prestiżowych włoskich teatrach postanawia osiąść w Polsce. Czym przyciągnęły pana deski nadwiślańskich scen?

Chyba każdy artysta ma takie marzenie, żeby spróbować własnych sił również na deskach teatrów zagranicznych. Trafiłem przypadkiem na casting do musicalu „CABARET”, który miał być wystawiany w Teatrze Nowym w Słupsku. „CABARET”  to jeden z moich ulubionych musicali, a rola Mistrza Ceremonii była takim zawodowym Mount Everestem do zdobycia. Przyjechałem do Polski na przesłuchanie i dostałem od razu propozycję angażu na trzy lata.

Mija dwadzieścia lat od śmierci Marino Mariniego. To właśnie jego biografię wykorzystuje Pan w spektaklu „Ciao Ciao Bambina”, który już we wrześniu zawita do Torunia. Dlaczego wybrał pan sztukę związaną z tą  akurat postacią?

Od momentu mojego przyjazdu do Polski wszyscy mnie pytali czy znam Marino Mariniego i jego piosenkę „Nie płacz, kiedy odjadę”. Szczerze mówiąc niewiele wtedy o nim wiedziałem, ale ciągłe pytania Polaków zainspirowały mnie do szukania informacji o jego twórczości i biografii. Była o tyle ciekawa, ze nie mogłem przejść obok niej obojętnie.

Mariniego w Polsce nazywaliśmy królem i ambasadorem włoskiej piosenki. We Włoszech szczególnie popularny nie był. Nie wpasował się w Waszą kulturę? Myślał pan o przybliżeniu jego postaci w kraju ojczystym?

Jak dla każdego artysty, również dla Mariniego największym pragnieniem było czuć się docenionym, oczywiście przede wszystkim w kraju, w którym się urodził. To mu się nie udało, jednak miał szczęście występować na scenach właściwie całej Europy, w odróżnieniu od większości włoskich artystów, którzy choćby London Palladium widzieli tylko na ekranach telewizora. Jego siłą było to, że był wszechstronnym muzykiem, nowatorem- jeśli chodzi o inżynierię dźwięku. Niewątpliwie największą popularność zdobył właśnie w Polsce. W latach 60-tych odbył nad Wisłą pięć tras koncertowych i dał radość ponad 200 tysiącom ludzi. Chciałbym kiedyś pojechać do Włoch z tym spektaklem, ale sadzę ze mało kto pamięta Marino Mariniego.

Jak spektakl ten odbierają Polacy?

Wiele osób po spektaklu podchodzi do mnie i dziękuje mi, że mieli okazję przeżyć jeszcze raz te same emocje, które były już tylko wspomnieniem lat młodości. Ale to spektakl dla każdego pokolenia. Polacy kochają włoską kulturę, włoskie jedzenie i oczywiście włoską muzykę. Każdy spektakl kończył się do tej pory kilkoma bisami. A to jest najlepsza wizytówka i rekomendacja dla projektu, który od listopada 2013 roku wystawiany był ponad 120 razy w całej Polsce.

Czym nas pan zaskoczy we wrześniu w Toruniu?

Każdy spektakl jest trochę inny, bo publiczność jest za każdym razem inna…Siłą spektaklu jest podróż przez trzydzieści lat włoskiej muzyki z piosenkami, który każdy Polak zna i lubi.

 Jest pan Włochem, czy praca w Polsce zmieniła w panu postrzeganie zawodu aktora?

Zacznijmy od tego, że musiałem się nauczyć zupełnie nowego języka, a już w drugim roku mojego pobytu w Polsce zostałem niejako rzucony na głęboką wodę, bo musiałem nauczyć się grać po polsku Szekspira. Do tego melodyjność polskiego języka jest zupełnie inna niż włoska. W ciągu tych siedmiu lat miałem okazję współpracować z różnymi reżyserami i aktorami. Od każdej osoby można się czegoś nauczyć i lubię czerpać od każdego. Jednak moje podejście do  każdego występu się nie zmienia- trzeba z siebie dać wszystko za każdym razem.

Jakie są teraz pana plany?

Jeśli chodzi o mnie- w nowym sezonie teatralnym powracam na deski Teatru Muzycznego w Łodzi z rock-operą „Jesus Christ Superstar”, w której występuję od 2014 roku w podwójnej roli Judasza i Heroda. Myślami jestem jednak już w okresie karnawału 2018- i dla mieszkańców Torunia szykuję z tej okazji specjalna niespodziankę.  Ale na razie… serdecznie zapraszam na 10 września do Dworu Artusa na spotkanie ze mną i Marino Marinim!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s