Karolina Korwin Piotrowska: Byłam na dnie piekła 

„Młyny show businessu mielą bardzo szybko, a liczba like’ów nie oznacza, że ktoś ciebie lubi. Z Karoliną Korwin Piotrowską, o jej najnowszej książce #Sława, rozmawiał Michał Ciechowski

Książka „rozwaliła system”?
Podobno wzbudziła wiele emocji i dyskusji. Wiem, że niektórzy są zaskoczeni, ponieważ spodziewali się z tego Pudelka. Najczęściej te właśnie osoby rozpoczynały lekturę od końca, gdzie nawiązuję do polskiego show businessu. Oczywiście rozumiem, że ich mentalność sięga tylko tam. Lecz są i osoby, które z książki dowiedziały się wiele nieznanych im dotąd informacji z życia pierwszych sław – królów czy carów XIX i XX wieku.

Gdyby jednak odciąć ostatnie strony, #Sława byłaby…
…książką historyczną. Znalazłam chwilę, w której sława się zaczyna – dzień narodzin fotografii. Dwieście lat temu wybuchł romans, który trwa do dziś – miłość do wizerunku. Razem z czytelnikiem poznajemy często najbardziej intymne chwile z życia ówczesnych sław.

Królowa Wiktoria, księżna Diana, a wśród nich blogerki modowe. Ostatni rozdział „nowa nadzieja”, następujący po „planktonie”, czyli niechlubnym akcencie polskiej sceny, to zarówno koniec, jak i początek pewnego etapu #sławy XXI wieku?
Chciałam, aby początkujący i rokujący artyści byli symbolem przyszłości. Może to oni przywiozą do Polski największe światowe nagrody? Mam nadzieję, że nie dadzą ciała. Specjalnie umieściłam ich po „planktonie”, czyli celebrytach, którzy już dziś osiągnęli artystyczne dno. Wszystko to kontrastuję z „ikonami”, do których zaadresowałam pewien rodzaj miłosnego listu. Bo „#Sława” to właśnie historia miłości między nimi a idolami.

 miłość za pomocą Pudelka, Facebooka, Instagrama i Snapchata obserwowała pani przez dekadę.
Żyłam w uroczym, aczkolwiek mocno toksycznym świecie. Teraz mnie już to nie podnieca, bo cały świat robi się „pudelkowy” i brutalny. Książka to pożegnanie z pewnym etapem mojego życia. Byłam na dnie piekła. Zobaczyłam, do czego zdolni są ludzie w swoim ekshibicjonizmie i głupocie, zachowując się jak prostytutki czy donosiciele. A wszystko to dla like’ów czy followersów. Dlaczego Mark Zuckerberg nie wprowadził opcji „nie lubię”? Sam zorientował się, do czego by wtedy doprowadził.

Chce pani powiedzieć, że lajki rządzą światem?
Od lat. Musimy sobie uświadomić, że ich liczba nie oznacza, że ludzie nas naprawdę lubią. Czekają i obserwują, z kogo dziś „skręcić bekę”. Żyjemy w świecie followów i share’ów.
Trzeba zdawać sobie sprawę z mechanizmów social mediów i być świadomym tego, że jesteśmy oszukiwani. Trudno dziś się odciąć i wylogować do rzeczywistości.

Kogo najbardziej uderzyła #Sława?
Na początku pierwszego rozdziału piszę, że obrażają się tylko ludzie głupi i służba. Nie interesuje mnie, kogo ona dotknęła. Ja lubię swoich bohaterów, ponieważ każdy z osobna mnie inspiruje.

Porównując pani ostatnią książkę do wydanej w 2013 roku „Bomby…”, możemy powiedzieć, że utraciliśmy gwiazdy?
Nastąpiły spore przetasowania. Młyny show businessu mielą bardzo szybko. Nie jest sukcesem samo zdobycie sławy, ponieważ jest to kwestia pokazania na Instagramie tyłka. Zapytałabym raczej o datę przydatności tej gwiazdy, ponieważ kluczem jest utrzymanie się na powierzchni oceanu sławy. Nie wiem, czy w XXI wieku – w świecie, który jest przepuszczany przez filtry Instagrama, jesteśmy w stanie szczerą prawdę i prawdziwe emocje wyróżnić.

***

W realizację tego wywiadu włączyło się Centrum Kultury „Dwór Artusa” w Toruniu (organizator spotkania) oraz Wydawnictwo Prószyński i S-ka,  przekazując książkę #Sława.

Fot. główna – Łukasz Piecyk (www.lukaszpiecyk.pl)

Fot. poniżej – Michał Ciechowski/archiwum prywatne

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s