Rafał Kapeliński: Odwaga została doceniona

W filmie nie odpowiadamy na pytanie dlaczego, ponieważ każda taka próba spotka się z bardzo niebezpieczną myślową i artystyczną mielizną – z Rafałem Kapelińskim o jego fabularnym debiucie i Kryształowym Niedźwiedziu zdobytym podczas 67. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie rozmawia Michał Ciechowski

Motyl – symbol szczęścia i piękna jest w tytule filmu dotykającego problemu pedofilii. Jest to zabieg świadomy czy pewna forma prowokacji?
„Butterfly Kisses” to nawiązanie do pseudonimu osoby, z którą rozmawialiśmy o tematyce poruszonej w filmie. Tytuł produkcji wybraliśmy na początku. W trakcie prac dużo się jednak zmieniło, nazwa zaś pozostała. Każdy film ma swoją tożsamość, podobnie jak tytuły, do których się przyzwyczajamy. „Butterfly Kisses” w szerszych kręgach zaczął żyć własnym życiem. Tytuł więc pozostał.

Zaprosiliście widza na zwykłe londyńskie blokowisko. W tej pozornej codzienności czeka na niego jednak mroczna tajemnica.
Choć „Butterfly Kisses” nawiązuje do tematu pedofilii, jest przede wszystkim filmem o przyjaźni i trudnym dorastaniu. Troje nastolatków wychowuje się na blokowisku w południowym Londynie. Mimo że prawie wszystko o sobie wiedzą, okazuje się, że jeden z nich ma ciemną tajemnicę. Kiedy znika, pozostała dwójka zderza się z trudną rzeczywistością, dostrzegając mroczniejszą stronę życia. Film opowiada o zrozumieniu istoty egzystencji, dorastania i przemijania. Osobiście bardzo ciekawi mnie właśnie ta tematyka, ponieważ czas młodości jest w naszym życiu jednocześnie niewinny i kolorowy, z drugiej zaś mocno nas doświadcza.

Mówi pan o dorastaniu jako barwnym okresie. Dlaczego więc w filmie ukazuje je pan w czerni i bieli?
Najważniejsze, aby forma filmu współgrała z jego treścią, a zestawienie czerni i bieli doskonale to kreuje. Realizując film fabularny, graliśmy kontrastami, wyłanialiśmy ze scen wszystkie plusy i minusy. Zabiegi te wzbogaciły narrację i dramaturgię, bo w czerni i bieli jest coś mistycznego, co sprawia, że scena nabiera głębi.

Sięgnęliście po jeszcze jedno narzędzie wzbogacające film – nietypową muzykę.

„Butterfly Kisses” wzbogacony został o muzykę organową, wygrywaną na tradycyjnych XVII-wiecznych organach. Oparliśmy się trendom i postanowiliśmy zrealizować coś zupełnie innego. Muzyka w filmie nie jest najsubtelniejsza, współgra więc z historią i napędza obraz.

Niewielu twórców porusza w swoich filmach temat pedofilii. Co było najtrudniejsze przy realizacji tej produkcji?
Myślę, że sama świadomość zajmowania się bardzo trudnym tematem, który wciąż pozostaje pewnym tabu. W filmie nie odpowiadamy na pytanie „dlaczego”, ponieważ każda taka próba spotka się z bardzo niebezpieczną myślową i artystyczną mielizną. Rezygnując z niej, skoncentrowaliśmy się na odpowiedzi „jak”. Nie oceniamy. Nie wyrokujemy. Patrzymy na bohatera jak na osobę dotkniętą straszną chorobą. Mierząc się z nią, staje się bardzo samotny. Na problemie pedofilii nie koncentrujemy się do końca. Ukazujemy samotność w procesie dorastania i to ona stała się dla nas najważniejsza.

Samotność przysłonięta maską?
Scena kulminacyjna w filmie rozgrywa się podczas londyńskiego Halloween. Wśród młodych ludzi w maskach znajduje się także nasz bohater. Z punktu widzenia „Butterfly Kisses” maska jest szalenie ważna. Nadaje nastolatkowi pewnej demoniczności – złowieszczego rysu. Chłopak ucieka się do czynu, za który przyjdzie mu niedługo zapłacić. Maska jest więc zapowiedzią tego wszystkiego, co się za chwilę wydarzy.

Oprócz maski jest także koń.
W filmie funkcjonuje on jako pewien symbol, który w trakcie narracji zmienia swoje znaczenie. Widoczny na początku, symbolizuje zdeprawowany świat nastolatków. Pod koniec zaś ukazuje dwa wybory w życiu bohatera – pomiędzy życiem a śmiercią. Ten koń wizualizuje sumienie.

W filmie polskiego reżysera odnajdziemy polski akcent?
Pomimo że „Butterfly Kisses” zrealizowany został w Londynie, od strony wizualnej widać moje polskie pochodzenie. Bardzo szybko zauważyło to kilku angielskich krytyków. Ponadto mama głównego bohatera jest Polką. W jednej ze scen jest moment, w którym wymieniają między sobą kilka polskich słów.

Debiut fabularny przyniósł reżyserowi pochodzącemu z Torunia Kryształowego Niedźwiedzia na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie. Krytycy więc się nie pomylili z oceną „Butterfly Kisses”.
Nie spodziewaliśmy się tej nagrody. Wiedzieliśmy jednak, że film jest dobrze odebrany i cieszy się pozytywnymi recenzjami. Nie przyszło nam jednak na myśl to, że moglibyśmy wygrać. Warto zaznaczyć, że Kryształowy Niedźwiedź jest nagrodą przyznaną przez młode jury. Werdykt potwierdza więc ważność tej produkcji zarówno dla młodszego, jak i dojrzałego widza. Wszystko to, co mówiłem o procesie bolesnego dorastania i ukazywania trudnego tematu, znalazło potwierdzenie w tej statuetce. Odwaga filmu została doceniona.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s