Małgorzata Pieńkowska: kultura nie jest fabryką gwoździ [VIDEO]

Z „M jak miłość” zniknęła na przeszło dwa lata. Czas ten poświęciła na szukanie własnej drogi w życiu. Do produkcji wróciła, ponieważ zrozumiała, ze to jest jej ukochany zawód. O monodramie wystawionym podczas Toruńskich Spotkań Jednego Aktora, teatrze oraz roli w najdłuższym polskim serialu z Małgorzatą Pieńkowską rozmawiał Michał Ciechowski.

Ciszą nagrodziła panią toruńska publiczność po wystawieniu monodramu „Zofia”. Może być piękniejsza chwila dla aktora?
Jest to wyróżnienie dla historii opowiedzianej przeze mnie. „Zofia” to narracja o życiu, w którym mieściło się ich co najmniej kilka. Tekst inspirowany jest biografiami matek Powstańców Warszawskich, między innymi Zofii Rodowiczowej.

Pieńkowska intryguje, wciąga i zmusza do refleksji” – tak brzmi jedna z recenzji.
Na tym właśnie polega mój zawód, aby pokazać wszystko to, co w środku drży. Odpowiedzialność za opowieść spada jednak na mnie, jako aktorkę występującą w tym monodramie, choć za sukcesem spektaklu stoi dużo osób. „Zofia” została zrealizowana na rocznicę Powstania Warszawskiego. W tym dniu właśnie odbyła się jej premiera*.

Jak rozumiem, powstańcy bezpośrednio zaangażowani w spektakl byli obecni?
Podczas premiery obecna była większość rodziny Zofii. Stanąć przed nimi – to było dla mnie bardzo duże wyzwanie.

Wyzwaniem w Polsce jest teatr? Mówi pani o nim, że jest „bezwzględny, ale piekielnie go kocham”. Gdzie jest ta bezwzględność?
W braku szczęścia, braku zbiegów okoliczności. Teatr uwidacznia nasze słabości – te, które chcielibyśmy jako normalni ludzie ukryć.

W Teatrze Ateneum gra pani w spektaklu „Pokojówki”. Tam swoją rolą przełamuje ciepły wizerunek zdobyty dzięki roli Marii Rogowskiej w serialu „M jak miłość”.
W „Pokojówkach” gram czarny charakter. Choć teatr takimi bohaterami mnie nie rozpieszczał, na koncie mam kilka silnych osobowości w Teatrze Telewizji.

Więc nie sposób, mówiąc o pani karierze, nie wspomnieć „M jak miłość”.
Ta rola spopularyzowała moją twarz.

Czuje się pani więźniem swojej bohaterki?
Czasami tak się czułam. Jednak gdyby nie ta rola, dziś być może robiłabym zupełnie coś innego. Odskocznią od Marysi był udział w „Tańcu z gwiazdami” oraz praca nad „Zofią”. Każde nasze działania mają swoje dobre i złe strony. Ja zawsze staram się patrzeć w te jaśniejsze.

Na pewien czas zniknęła pani z małego ekranu. Szukała pani swojego miejsca na ziemi?
Miałam wrażenie, że w serialu już się duszę. Minęły dwa lata i okazało się, że pewne rzeczy rozumiem z opóźnieniem. Wtedy pojęłam, że rola w „M jak miłość” wpisuje się w mój zawód. Akurat wtedy zadzwonili producenci serialu, proponując mi powrót. To właśnie nazywa się szczęście.

Szczęście towarzyszyło pani także w Toruniu, gdzie podczas Festiwalu odebrała nagrodę za kreację aktorską.
Toruńskie Spotkania Jednego Aktora są niesamowitym festiwalem z bardzo dobrą atmosferą. Należy tylko pamiętać, że kultura to nie fabryka gwoździ. Ona potrzebuje wsparcia nie tylko od mieszkańców i ludzi teatru, ale przede wszystkim od władz samorządowych. Niemniej jednak chciałabym podziękować za to wspaniałe wydarzenie dyrektorowi Teatru Baj Pomorski i wszystkim, którzy takie wydarzenia tworzą.

*Premiera odbyła się w Teatrze Powszechnym 9 maja 2015 roku. Obecnie spektakl grany jest w Teatrze Polonia Krystyny Jandy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s