Katarzyna Żak: Mam poczucie swingu

– W latach 80. najlepsze zabawy były w klubach jazzowych. Jako studentka szkoły teatralnej chodziłam tam, aby posłuchać muzyki na żywo. Wtedy zakochałam się w jazzie – jego wrażliwości i muzyce, która jest nieprawdopodobnym obszarem możliwości interpretacyjnych – mówi Katarzyna Żak, aktorka i wokalistka, w rozmowie z Michałem Ciechowskim

Na płycie „Bardzo przyjemnie jest żyć” są utwory napisane specjalnie dla pani. Trudniej jest budować coś nowego czy aranżować od początku starsze kompozycje?

Z pewnością najtrudniej jest stworzyć wszystko od początku. Pod dwa światowe przeboje na mojej płycie – „Besame mucho” oraz „Quando, quando, quando” – teksty przetłumaczyli Andrzej Poniedzielski oraz Artur Andrus. Pozostałe są autorską twórczością wybitnych polskich tekściarzy. Lubimy to, co znamy, więc tworzenie zupełnie nowych utworów jest dużym wyzwaniem.

Dlaczego sama nie zmierzyła się pani z pisaniem?

To pytanie zadała mi Magdalena Czapińska, która napisała dla Maryli Rodowicz największe przeboje. Długo opierała się przed stworzeniem czegoś dla mnie, argumentując, że nie ma już pomysłów. Właśnie wtedy zaczęła mnie namawiać do chwycenia za pióro. Gdybym jednak potrafiła dobrze pisać, dawno już bym się tym zajęła. To zresztą nigdy mnie nie korciło.

Kiedy w pani zaczął grać jazz?

W domu tata bardzo lubił słuchać Armstronga i jazzowej muzyki orkiestrowej. Ważne jest to, czym się nasiąka w najmłodszych latach. Studia rozpoczęłam w latach 80. Wtedy najlepsze zabawy były w klubach jazzowych. Jako studentka szkoły teatralnej chodziłam tam, aby posłuchać muzyki na żywo. Wtedy zakochałam się w jazzie – jego wrażliwości i muzyce, która jest nieprawdopodobnym obszarem możliwości interpretacyjnych. Do nagrania krążka „Młynarski jazz” namówił mnie sam Wojciech Młynarski, który stwierdził, że mam poczucie swingu.

Zanim jednak w życiu pojawiła się muzyka, spełniała się pani jako zawodowa aktorka.

Pierwsza przygoda z teatrem rozpoczęła się już na czwartym roku studiów we wrocławskiej szkole teatralnej. Kolejne dziewięć lat spędziłam w Teatrze Współczesnym. Tam poznałam wielu wspaniałych reżyserów, którzy ukształtowali mnie jako młodą aktorkę. Nauka warsztatu, dotykanie różnych gatunków teatralnych i tworzenie kreacji pozwalają opanować sztukę, której nikt nie nauczy się w teorii.

Wspomina pani o emocjach w teatrze. Można znaleźć je również w serialu?

Do zbudowania dobrej roli potrzebny jest odpowiedni materiał, w tym przypadku literacki. Jeden z rosyjskich reżyserów uświadomił mi, że dobry aktor to ten, który scenariusz traktuje jako ramę, a samą postać, wraz z jej wiarygodnością, tworzy artysta.

Mówiąc o pani twórczości, nie sposób pominąć roli Solejukowej w dziesiątym już sezonie serialu „Ranczo”.

Rola ta jest napisana idealnie. Jeżeli chodzi o postać Solejukowej, ma ona szerokie spektrum możliwości kobiety. Najpiękniejsza w niej jednak jest emocjonalność – w jednej chwili się wzrusza, by za sekundę stać ze ścierką w ręku. Amplituda kobiecych zachowań pozwala mi cieszyć się tą rolą podwójnie.

Kilka miesięcy temu w internecie pojawiła się szeroko zakrojona akcja na rzecz przywrócenia „Miodowych lat”. Chciałaby pani powrócić do tej przygody?

Niestety jest to niemożliwe. „Miodowe lata” są formatem amerykańskim. Nagrywane w Polsce odcinki były ograniczone licencją. Za zgodą twórców powstawały jeszcze polskie scenariusze, jednak skończyły się pomysły. Nie udało się też przenieść serialu ze studia, gdzie graliśmy na żywo przy udziale publiczności, na plan filmowy. Dziś jest to dla nas temat zamknięty. Choć serial powstał prawie dwadzieścia lat temu, wyniki oglądalności powtórek są zaskakujące. Nie wchodzi się jednak dwa razy do tej samej rzeki.

Katarzynę Żak możemy obserwować na szklanym ekranie i w teatrze, co zaś z większymi projektami filmowymi?

Nie jest to pytanie, na które potrafię odpowiedzieć. Wszystko zależy od reżyserów dobierających sobie twórców. Aktorzy dzieleni są na tych serialowych oraz filmowych, a niektórym niełatwo jest przełamać te granice. Dzisiejsze seriale pokazują jednak, że na takich formach także można zbudować ciekawą postać. Jeżeli role mają do aktorów przyjść, to przyjdą. Jest to kwestia przypadku i szczęścia, na którą my nie mamy wpływu.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s