Andrzej Świetlik: Zostawmy coś na przyszłość

Grzegorza zapamiętałem jako równego gościa, choć małomównego. Jednak kiedy mówił,to zawsze był w tych słowach głęboki sens – mówi Andrzej Świetlik, autor albumu Grzegorz Ciechowski – Andrzej Świetlik” z niepublikowanymi dotąd zdjęciami Obywatela G.C.

O liderze Republiki napisano kilka książek, publikowano w nich wiele zdjęć. Co do historii Grzegorza Ciechowskiego wniesie ten album?

Wniesie kilkadziesiąt niepublikowanych dotychczas fotografii, od około 20 lat drzemiących w szufladzie zatytułowanej „G.C. i Republika”.

Skąd zrodził się w panu pomysł tego projektu?

Z przyzwoitości. Grzegorzowi za to kim był i co zrobił, to się zwyczajnie należy. Również z mojej strony.

Na wydanie albumu najbliżsi Grzegorza sami zbierali fundusze. Dlaczego w Polsce trudno zrealizować takie przedsięwzięcie?

Wyzwanie podjąłem już pięć lat temu, jednak bez skutku. Za drugim razem też nie wyszło. Problemem zawsze były pieniądze, ponieważ wydanie książki sporo kosztuje, a pewności, że się zwróci, nie ma przecież żadnej. Wydawnictwa, do których się zwracałem z propozycją, liczyły, ile na tym zarobią. Ryzyko było duże – zyski niepewne. W rezultacie więc skończyło się fiaskiem.

Do trzech razy sztuka.

Tym razem startujący na rynku wydawniczym Przemysław Wałczuk przy wsparciu Bruna Ciechowskiego – syna Grzegorza, przeprowadzili brawurowo zbiórkę pieniędzy na portalu polakpotrafi.pl i to, co było niemożliwe dla wielu doświadczonych wydawców, stało się możliwe dla debiutanta, a mnie miło zaskoczyło.

Od śmierci Grzegorza mija 15 lat, a wciąż wiele zdjęć nie zostało opublikowanych. 

To dobrze, zostawmy coś na przyszłość.

Jakie fotografie zostały umieszczone w albumie i jakiego Grzegorza pokazują?

Wybrałem do albumu fotografie, które lubię ze względu na ich walory fotograficzne, czyli z ekspresją adekwatną do zachowań Grzegorza. Jest także drugi powód – kierowałem się kompozycją, światłem i kontrastem, czyli formą zdjęć. Wszystkie czarno-białe. Pokazują Grzegorza takiego, jakim chcieliśmy, aby widział go świat.

Które ze zdjęć pokazanych na wystawie w toruńskim CSW dla pana najważniejsze, najbliższe?

Każde zdjęcie na wystawie jest ważne i każde ma swoją historię. Ważyć tych spraw nie potrafię. Zdjęcie uruchamia wspomnienia związane z momentem jego powstawania, z chwilami poprzedzającymi i tymi tuż po wykonaniu fotografii. Niemniej jednak najmocniej wdrukowały mi się w pamięć zdjęcia z drugiej sesji, te do płyty Obywatela G.C. oraz z ostatniej – z 2000 roku, nawiązującej do Obywatela po dziesięciu latach. Są dla mnie najsilniejsze, cokolwiek to znaczy.

Jak zapamiętał pan Grzegorza jako jego przyjaciel, a jak jako fotograf zamykający sekundy jego życia w kadrze? 

Takie pytania są najtrudniejsze. Grzegorza zapamiętałem jako równego gościa, choć małomównego. Jednak kiedy mówił, zawsze był w tych słowach głęboki sens. Odbyliśmy kilka rozmów o życiu. Te jednak zostawiam dla siebie. W przestrzeni studyjnej, podczas pracy, był absolutnym profesjonalistą, zależało mu na dobrych zdjęciach tak samo, jak i mnie. Kiedy wyczerpywały się nam pomysły, improwizował na nowo, aż do zmęczenia. Dziś, 15 lat po jego odejściu, efekty tej pracy możemy oglądać na wystawie i w książce. Pamięć o nim wspólnie zatrzymaliśmy na fotografii.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s