Maja Komorowska: Obrastamy w przedmioty

Miało być o książce. Poddałem się jednak wielkiej energii gwiazdy polskiego kina i po prostu słuchałem. Niesamowita radość przepleciona z dozą nostalgii pozwoliła choć na chwilę zastanowić się nad sensem życia. O sprzątaniu w szafie i szczęściu – z Mają Komorowską rozmawiał Michał Ciechowski.

Słyszał Pan tę anegdotę o ludziach w podeszłym wieku?

?

Stare małżeństwo idzie po schodach. W pewnym momencie się zatrzymują. Mąż pyta żony: kochanie, ale my schodzimy czy wchodzimy? I tak samo jest z nami. Jak człowiek się starzeje, to wciąż zadaje sobie pytanie „czy jeszcze?”

Miałem pytać o książkę, ale narzuciła mi Pani zupełnie nową drogę.

Ale niech Pan pyta! Bo ta anegdota o przemijaniu bardzo nawiązuje do książki.

Jest ona podsumowaniem życia?

Bardziej podsumowanie jego etapów. Dużo w niej napisaliśmy ( – z Tadeuszem Sobolewskim przyp.) o dwóch moich rolach – Winnie i Sarah Bernhardt, zawarłam tam także najważniejsze dla mnie zdania i cytaty. W tej książce ważne są pytania. Wynikają one z czasu, w którym wspólnie z Tadkiem tworzyliśmy. Minione dwa lata były bardzo trudne, zarówno dla mnie, jak i dla niego. Kiedy zabieraliśmy się do pracy nie myśleliśmy, że będzie tak źle. Kiedy ją kończyliśmy nie było ze mną już mojego męża. Ale mimo to nie poddałam się, bo wiedziałam, ze jak nie teraz, to kiedy?

Wchodzą Państwo w książce między sztukę a życie.

Chcieliśmy zanotować wszystkie zdarzenia, które działy się przez jedenaście lat mojego grania na scenie. Wchodzimy w sztukę, schodzimy do życia i wracamy. Im jestem starsza, tym bardziej wzruszają mnie szczegóły i to między zdaniami widać, bo w życiu dobrze jest utkać pewną przestrzeń, którą po sobie zostawimy. Często zadaję sobie pytanie „co mogę jeszcze zrobić?”.

I co może Pani jeszcze zrobić?

Żyć !(śmiech) Ostatnio odwiedziłam swojego brata bliźniaka. Siedzimy przy herbacie i pytam go „ile ja mam lat?”, bo czasami zapominam. Do wczoraj myślałam, że 75. A on mi mówi, że ja mam już 77!

Jeszcze nie spotkałem osoby, która tak anegdotycznie opowiadałaby o mijającym czasie.

Ja ciągle mam energię, a wiek to tylko liczba! Kiedyś myślałam, że jak będę miała 75 lat, to będę staruszką z laską. A tu wszystko jest inaczej!

Życie nam często miesza szyki.

Już od dłuższego czasu, przed każdym wyjazdem, sprzątam w szafie. Wiem, że na pewno nie zdążę uporządkować swoich książek. Eh. Obrastamy w przedmioty…

Słyszy Pan? Pogotowie? Zawsze jak jedzie pogotowie, nawet jak gramy, to przerywam na chwilę spektakl. To jest moment, w którym można zjednoczyć się z osobą, która potrzebuje pomocy.

Pani też kiedyś pracowała w służbie zdrowia, prawda?

Pomagałam przygotowywać pacjentów do operacji. W swoim życiu dużo pomogłam innym, chociażby osobom internowanym, jeździłam do więzień. I ciągle mi się wydaje, że jestem wciąż komuś potrzebna.

Mieliśmy rozmawiać o książce, o aktorstwie, a wyszła nam bardzo sentymentalna opowieść.

O tym rozmawiam z każdym. Opowiem Panu coś innego. Nie wiem, czy wspominałam o tym w poprzednich rozmowach. Kiedyś zostałam napadnięta w windzie. I to prawda, co mówią, że w obliczu niebezpieczeństwa życie staje nam przed oczami. Ale nie to, co zrobiliśmy dobrego. Ja przypomniałam sobie wszystkie rzeczy złe.

Złe?

To, że kogoś nie przeprosiłam czy nie odwiedziłam. Ale najważniejszą moją myślą było wtedy to, że nie posprzątałam w szafie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s