Magdalena Różczka: Mam charytatywną jazdę w głowie!

O niesieniu pomocy innym, o filmie i teatrze oraz o ciężkim życiu z paparazzi w tle, z Magdaleną Różczką, aktorką, ambasadorką dobrej woli UNICEF, rozmawia Aleksandra Radzikowska i Michał Ciechowski.

Bierze Pani udział w wielu akcjach charytatywnych. Regularnie odwiedza Pani dziecięcy oddział onkologiczny w Warszawie. Ile potrzeba czasu, aby oswoić się z patrzeniem na ciągłą walkę, pełną bólu i cierpienia, a mimo wszystko uśmiechu?

Nie da się z tym oswoić. Za każdym razem, po wyjściu z oddziału, muszę wszystko na spokojnie przetrawić. Nie łatwo jest przejść do codziennego życia po takim spotkaniu. Po raz pierwszy pojawiłam się na tym oddziale, na zaproszenie Fundacji Spełnionych Marzeń, która organizuje dzieciakom wspólne spędzanie czasu z ciekawymi ludźmi, między innymi z aktorami. Miło jest patrzeć, jak dzięki takim działaniom pojawia się uśmiech na dziecięcych twarzach.

Współpraca z Fundacją Spełnionych Marzeń, to tylko część Pani działań…

Jestem totalnie pochłonięta akcjami charytatywnymi! Jeżeli jest chwila, której nie poświęcam dziecku, ani pracy, to ten czas przeznaczam właśnie na takie działania. Aktualnie współpracuję z firmą ENCE PENCE, która wypuściła na rynek specjalne, kolorowe bransoletki. Całkowity dochód z ich sprzedaży przekazywany jest na Fundację Rodzin Adopcyjnych, która pomaga znaleźć nowy dom porzuconym noworodkom lub niemowlętom odebranym rodzicom.

Udział w takich akcjach bardzo Panią pochłania. Aby móc pracować przed kamerą, odsunęła Pani pracę w teatrze na dalszy plan. Nie tęskni Pani do tego kurzu, zapachu, do tych desek?

Tęsknię oczywiście. Ale jeżeli chcę mieć normalne życie, czas dla swojego dziecka, to nie mogę mieć wszystkiego. Muszę z czegoś zrezygnować, aby skupić się na innych czynnościach. Praca na planie zdjęciowym jest o wiele łatwiejsza. Teatr nie da drugiej szansy, nie pozwoli powtórzyć danej sceny. A w filmie? Coś nie poszło i można wszystko zacząć od nowa.

Aktor teatralny ma chyba łatwiejsze życie, niż osoba znana ze szklanego ekranu?

Zależy, co kto lubi. Nie pojawiam się na imprezach, gdy nie muszę. Nie lubię pozować na ściankach. Mnie to męczy. Maluję się tylko na potrzeby filmu. W  ogóle, malowanie to strata czasu! Szykowanie się, fryzowanie, szukanie odpowiedniego stroju. Oczywiście, jestem w stanie to zrobić. Dwa razy do roku, ale nie codziennie! To jest ciężka praca. A jak mi nikt nie płaci za pracę, to ja nie pracuję!

Nie pozuje Pani do zdjęć na ściance. A co ze zdjęciami robionymi z ukrycia, przez paparazzi?

Z ukrycia? Najbardziej właśnie mnie dziwi, że nikt się nie chowa! Dla nich to jest tak oczywiste, że stają metr od nas i robią zdjęcia. To jest straszne. Prowokują, denerwują, tylko dlatego, żeby mieć świetne zdjęcia. To są po prostu chamy!

A co z plotkami, które skierowane są pod Pani adresem?

Nie czytam plotek. Takie pseudo informacje wymyślane są po to, żeby była lepsza poczytność kolorowych gazet. A ludzie… niestety wierzą w te wszystkie bzdury, które ktoś napisze.

Chodzą plotki o tym, że rozśmiesza Pani całą ekipę!

Ja ich rozśmieszam? To oni mnie rozśmieszają! Ale zdarza mi się wybuchać śmiechem podczas nagrania. Próbuję to opanować, łzy napływają mi do oczu, ale czasami jest to silniejsze ode mnie. Tak bardzo się powstrzymuję! Tak bardzo chcę utrzymać powagę na twarzy!

Śmiech to zdrowie! Optymistka?

Jak najbardziej. Myślę, że jestem osobą pozytywnie nastawioną do życia. I tej drogi będę się trzymała.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s