Maciej Stuhr: Niczego nie można planować

O roli Fabiana w „Excentrykach”, kontrastach, które niesie ze sobą historia postaci w filmie oraz o emocjach, z Maciejem Stuhrem, aktorem filmowym i teatralnymi, rozmawia Michał Ciechowski
Trudno kreować role wpisane w pulsującą współczesność?

Trudności w kreowaniu ról są na tak wielu poziomach, że nie zawsze ich wydźwięk ma największe znaczenie. To, czy rola wpisuje się w codzienność, w to, co dotyka tysięcy ludzi, jest wartością dodaną i efektem wielu rozmów. Z aktorstwem ma to jednak niewiele wspólnego. Kreacja roli wpisanej w trudną współczesność większe znaczenie ma dla widza, który często utożsamia się z postacią widzianą na ekranie czy w teatrze. Ja, patrząc na scenariusz, zastanawiam się czy w sposób warsztatowy jestem w stanie wykreować postać.

Dostaje Pan do ręki scenariusz filmu „Excentrycy”…

I czytam. Ujęła mnie w nim historia owiana pewną mgiełką. Coś niedzisiejszego, mającego w sobie dużo uroku i klasy. Dziś jej niestety brakuje w wielu produkcjach. W postaci Fabiana zobaczyłem sporą dawkę dżentelmeństwa, którą przywiózł z Anglii.

Ile w Fabianie jest Macieja Stuhra?

Ten młody chłopak jest postacią, którą zawsze chciałem zagrać. Marzyłem o tym, aby więcej myśleć niż mówić. Podejmować dobre decyzje, jeździć dobrym samochodem w otoczeniu pięknych dam. Wszystko to okraszone jedną z najwspanialszych aur muzycznych, które powstały. Mówię tu o swingu. Te właśnie rzeczy lubi Fabian. A Fabian to Stuhr.

W filmie zobaczymy więc dorosłego Macieja czy młodego Maćka?

Wydaje mi się, że postać ta nie jest chłopcem. Bardziej przypomina faceta, który coś w życiu przeszedł. Jego spojrzenie na świat zmienia się przez doświadczenie wojny i emigracji. Wraca do Ciechocinka, gdzie próbuje ułożyć swoje życie na nowo.

Bilet do lat 50. XX wieku otrzymał Pan od reżysera, Janusza Majewskiego.

Z panem Januszem odkryliśmy wiele punktów stycznych. Nasze historie w pewien sposób się zazębiają, mimo ogromnej różnicy wieku. Przypomina mi poniekąd mojego dziadka. W „Excentrykach” jestem ubrany tak, jakbym dziadkowi zajrzał do szafy. Ogromne poczucie humoru i klasa Janusza Majewskiego sprawia, że praca nad filmem, choć ciężka, jest czystą przyjemnością.

Film niesie ze sobą wiele kontrastów. Z jednej strony tragiczne losy postaci granej przez Annę Dymną, z drugiej powiew zachodu i swing.

Takie zestawienie konwencji powoduje, że na planie nam się nie nudzi. Każdego dnia stykamy się z inną historią. Mamy dużą gamę postaci w filmie, granych przez wybitnych aktorów. Wśród nich jest Anna Dymna, Wojciech Pszoniak czy Wiktor Zborowski. Naprawdę jest to duża radość.

Film historyczny może wywołać w widzach sentyment? Jakie prawdy o sobie możemy z tej historii przenieść do czasów współczesnych?

Film historyczny robimy po to, aby widz coś przeżył. Są w nim jednak prawdy i emocje uniwersalne – jest miłość, pewien rodzaj zdrady, a także wiara i nadzieja. Są to rzeczy, które od starożytności przenoszone są na scenę. Albo w bohaterze się zakochujemy, albo uważamy, że jest on żałosny. Jednak chcemy go oglądać. A w tym wszystkim my – aktorzy, staramy się historię opowiedzieć najlepiej, jak potrafimy.

Jak film może zostać odebrany?

Od trzydziestu lat biorę udział w produkcjach filmowych i nigdy tego nie wiem. Im dłużej pracuję, tym mniej wiem. Często jednak jest tak, że film z założenia ciekawy, przechodzi w kinie bez echa. Ten, z którym nie wiadomo co będzie, osiąga często rekordowe ilości widzów i staje się sukcesem. To właśnie w tym zawodzie jest piękne. Niczego nie można planować.

DSC_2967

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s