Kazimiera Szczuka: region cierpi na brak wspólnej pamięci

*** Rozmowa archiwalna***

 

O wyborach do Parlamentu Europejskiego, o kontrowersyjnym konkursie Miss Uniwersytetu Mikołaja Kopernika oraz o toruńsko-bydgoskiej bajce, z Kazimierą Szczuką –  polską historyczką, krytyczką literacką oraz dziennikarką i działaczką feministyczną rozmawiał Michał Ciechowski

Startuje Pani jako nr 1 z listy Twojego Ruchu w województwie kujawsko-pomorskim. Dlaczego akurat tu, na Kujawach?

Ludzie chcą wiedzieć ‘dlaczego my?’. Polska jest naszym wspólnym domem. Dobrze jest dokonywać roszad, w których osoby ze stolicy poznają inne regiony. Taka praktyka może być bardzo owocna. Osobiście, kandydowanie do Parlamentu Europejskiego z list województwa kujawsko-pomorskiego postrzegam jako wielkie wyzwanie i niemniej fascynujące doświadczenie. Mój związek z tym regionem jest mocno widoczny głównie we Włocławku.

Poznaje Pani nasz region od wewnątrz…

W bardzo szybkim tempie muszę przyswoić sobie sporo wiedz. Podczas kampanii wyborczej objadę całe województwo – powiaty, gminy, ale debatować będę także w Bydgoszczy, Toruniu, Chełmży oraz Inowrocławiu. Mam nadzieję, że poznam tam wiele interesujących osób. Wierzę również, że spotkam kobiety, które będą chciały ze mną rozmawiać i wymieniać się doświadczeniami.

Znalazła Pani konkretny pomysł na kobiety z naszego regionu? Czy mogą one na Panią liczyć?

Jak najbardziej! Oczywiście nie jest tak, że ja mówię tylko o prawach kobietach. Jednak są one ważne, zwłaszcza, kiedy rozmawiamy o bezrobociu, które w województwie jest ogromne. Myślę, że mieszkańcy regionu wierzą, że osoba z zewnątrz ma większą szansę rozwiązać ich problemy.

Zauważyła już Pani jakieś?

Według mnie region cierpi na brak wspólnej pamięci. Nie ma tej specyficznej opowieści, o której można by powiedzieć, że to właśnie my. Wspólnie musimy ugruntować przekonanie, że jesteśmy stąd, że to jest nasza bajka.

Bajka?

Aby nie zatracić pamięci o regionie, powinniśmy stworzyć genealogiczne opowieści o naszych matkach i babkach. Stworzyć fantastyczne-kobiece treści. W przyszłości być może stałyby się potężną dźwignią zaufania społecznego i współpracy. Pięknie by było, gdyby to była opowieść o kobietach. Gdyby to właśnie one ją stworzyły.

Pozostając przy bajkowym temacie, możliwe jest, wg Pani, pozytywne zakończenie bajki toruńsko-bydgoskiej?

Bajka pomiędzy Toruniem a Bydgoszczą ma dużą szansę na dobre zakończenie. Po prostu musimy to sobie inaczej opowiedzieć. Jeżeli w dalszym ciągu będziemy przeliczać te miliony, które trzeba rozdysponować, konflikty będą narastały. To smutne, ale tak się właśnie dzieje. Ludzie na Ukrainie oddają życie za to, że chcieliby żyć, de facto, w takim kraju jak nasz. A my nie możemy się pogodzić w sprawie inwestycji międzymiastowej. Pieniądze zawsze skłócą – rzadko pogodzą.

Dzień Kobiet rozpoczął w sejmie „Tydzień Kobiet”. Czy podczas spotkań zostanie poruszony temat płci pięknej na Ukrainie?

Kongres Kobiet zaplanował już wizytę Ukrainek w Polsce tzw. „polityczek” ukraińskich z wielu organizacji społecznych. Być może uda się, w najbliższej przyszłości, zorganizować spotkanie z jakąś bohaterką z Majdanu. Te Ukrainki są wspaniałe! Naprawdę twarde kobiety.

W niedzielę odbyła się kolejna Manifa kobiet w Warszawie, nie było Pani na niej…

W tym roku szliśmy po równość. Jednak nie mogłam w niej uczestniczyć, z wiadomych powodów. Zostałam tu – w regionie. Cieszę się, że marsz w stolicy się rozwija. Szkoda, że w Bydgoszczy nigdy takich wydarzeń nie było, a w Toruniu były śladowe ilości. Ale kto wie, może uda się zorganizować w przyszłym roku wielką manifę kujawsko-pomorską? Jeżeli tak, to na pewno wezmę w niej udział! Być może, właśnie dzięki niej, torunianki i bydgoszczanki powiedzą: „Nie damy się podzielić!”.

Dość gorącym, ostatnimi czasu, tematem jest sprawa wyborów Miss Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Popiera Pani konkurs i miejsce, w którym się on odbywa?

Studentki nie powinny rozbierać się przed wykładowcami. To nie ma sensu. Jestem naprawdę liberalna w swoich przekonaniach i uważam, że świat się zmienia. Moje pokolenie było inne. Wszystko oczywiście jest legalne, niech każdy robi w swoim wolnym czasie co chce. Jednak Uniwersytet jest  miejscem publicznym, a samorząd studencki jest już organizacją publiczną. Dziewczyny nie powinny od razu wpisywać się w role półnagich studentek. Nie przyczynią się w ten sposób do zdobycia lepszej pracy. Chyba że takiej, w której studia nie są wymagane. Fajnie, że dziewczyny są ładne i czerpią z wyborów miss przyjemność. Ale organizacja takiej imprezy to nie jest zadanie dla uczelni państwowej.

freeimages
(fot.) freeimages
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s