Jerzy Stuhr: Myślałem, że już nie wyjdę na scenę

– Aktor nie ma czasu na miłość. Nie ma juz miejsca w sobie na uczucia, które wymagają wielkiego wkładu energii. Albo sie kocha, albo tworzy – mówi Jerzy Stuhr w rozmowie z Michałem Ciechowskim i Łukaszem Piecykiem.

Co dobrego u Jerzego Stuhra?
Film skończyłem po czterech latach. I jakiś pusty się czuję.

To się chyba powinien pan cieszyć…
Skądże. Czuję ogromną pustkę po wyrzuceniu z siebie czegoś tak osobistego. Zrobiłem dokładnie to, co chciałem. Oddaję teraz to w ręce ludzi. Ucieszę się, jeśli oni to zaakceptują.

Chyba że nie zrozumieją.
Jestem optymistą. Po to ten film zrobiłem, żeby te demony przeszłości z najnowszej historii Polski już odeszły. Żebyśmy mogli na ten temat się roześmiać. Ale jeśli spotkam sie z ostracyzmem, krytyką pseudopatriotyczną, to będzie znak, że Polacy nie są gotowi.

Na co?
Na rozmowę o polskich przywarach. To będzie o opowieść o histerycznym polskim patriotyzmie, antysemityzmie, płytkim katolicyzmie. O miłości. Moim ideałem jest mówić do widzą, bawić go, ale na moich warunkach.

Czyli szczerze i bez ogródek?
Zdecydowanie. Kiedyś podszedł do mnie młody człowiek i powiedział, że git film zrobiłem. Gdy mu powiedziałem, że to nie było dla niego, ale dla jego rodziców, to tylko stwierdził, że najważniejsza była szczerość. Widocznie nie trzeba myśleć kategoriami wiekowymi. Po prostu trzeba wyrzucić z siebie swoje myśli.

Skoro przyszedł czas na tworzenie filmów, to rola życia jest za panem?
Nie ma takiej roli. Ja nigdy nie myślałem o roli życia. One sie zdarzały post factum. Ja raczej zawsze chciałem z kimś i nad czymś pracować, a nie zagrać role. Dla mnie było ważniejsze, z kim jestem w tym przedsięwzięciu, dlaczego tu jestem, po co? Role to szły tak po drodze. Pewnie było kilka ważnych ról z różnych punktów widzenia. Role w latach 70. trzeba analizować pod względem historii tego kraju. Role, w których dane mi było rozśmieszyć widza. A potem role, w których chciałem się sam wypowiedzieć w moich filmach. Czynić je bardziej odpowiedzialne i integralne.

To po której stronie mocy pan jest?
Reżyseria to umiejętność uporządkowania tego, co się wymyśliło. Czasem nie uwzględniam tego w kategoriach zajęcia artystycznego. To po prostu działanie strategiczne. Za to aktorstwo to przygoda serca!

Bo to rozdawanie emocji widzom?
Kiedy bywa się artystą, to scena zabiera cząstkę człowieka. Strasznie to absorbuje. Albo kochasz, albo tworzysz. Trzeba się niestety czasem wyłączyć z życia, aby wcielić się w inną rolę. Zabiera to także sporo energii. A im człowiek starszy, tym bardziej musi oszczędzać te emocje.

Jak się pan czuje?
Dzisiaj dobrze. Kto wie, jak to jutro będzie…

Do Torunia przyjechał pan, aby wspólnie z Krystyną Jandą i Ignacym Gogolewskim zaprezentować „32 omdlenia”. Mieliście przerwę w graniu.
Krystyna czekała na mnie z tym spektaklem. Gdy zachorowałem, nie zagraliśmy nawet trzydziestu razy. Wychodziłem z bardzo ciężkiej choroby. Szczerze mówiąc, myślałem, że już nie wyjdę na scenę. I co? Dzisiaj stuknęła nam setka, a teraz sztukę zobaczy także amerykańska Polonia.

Jerzy Stuhr zasiada czasem jako widz w teatrze?
Dla własnego spokoju – raczej nie. Denerwuje mnie wszechobecny nihilizm. Sztuka dzisiaj wyszydza, krytykuje, obśmiewa. Jest obrazoburcza i składa się na nią scenariusz bluzgów. Ani tu nadziei, ani pozytywnego przesłania. Już lepiej jest w filmie. Podoba mi się, że odważnie zaczyna się penetrować polską historię. Odkrywa się fakty, które ja znam z bardzo mętnych, pokątnych, niecenzuralnych przekazów. Smarzowski robi to bardzo odważnie. To są filmy o czymś.

Gdyby zapytać przechodniów, to obstawiamy, że na dźwięk pana nazwiska wspomną o „Seksmisji” lub ośle ze „Shreka”. Jak pan będzie zapamiętany?
To niestety nie ode mnie zależy. Chciałbym, aby Polakom pozostały w pamięci „Hamlet”, „Zbrodnia i kara”, „Amator” i „Wodzirej”. A czasy mamy takie, że pamiętają mnie ze „Shreka”. No co robić?

stuhr_piec_cmyk
Fot. Łukasz Piecyk (www.lukaszpiecyk.pl)
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s