Grzegorz Hyży: Muzyka jest całym moim życiem

Nie rozebrałem się jeszcze w stu procentach i pewnie do końca nie będę potrafił – tak o swoim albumie „Z całych sił” mówi Grzegorz Hyży, artysta, finalista programu „X Factor” w rozmowie z Michałem Ciechowskim.

Zabiera pan słuchacza w świat różnych uczuć. Mocne słowa, poważne deklaracje i spore emocje. Przychodzi mi na myśl określenie, że płyta jest pewną formą publicznego negliżu…

„Z całych sił” to płyta pełna emocji, które towarzyszyły mi w życiu właśnie podczas tworzenia tego materiału. Nie jest jednak negliżem. Nie rozebrałem się jeszcze w stu procentach i pewnie do końca nie będę potrafił. Pozostają jednak niedopowiedzenia, ukryte treści i słowa, które są w muzyce tak ważne.

Powiedział pan kiedyś, że ważny jest „moment, w którym jestem na scenie. Odcina mnie on od świata”. Co jest za tą niewidoczną kurtyną?

Adrenalina wytwarzana w momencie wejścia na scenę jest niewyobrażalna. Stres i emocje, które pojawiają się w tym jednym momencie, potrafią zrozumieć tylko ci, którzy wychodzą na deski i stają przed kilkutysięczną publicznością. Niewidoczna kurtyna jednak mnie od niej nie odcina. Energia, która płynie od tych ludzi, powoduje, że na tej scenie nie odczuwa się upływającego czasu.

Trudno śpiewać po polsku? W Polakach wciąż żywe są utwory chociażby „Perfectu”, które zmieniły ich mentalność. Wciąż porównują…

Trudno było się przekonać do nagrania płyty po polsku. Tworzeniu towarzyszy strach – każde zdanie może zostać odczytane jako infantylne i zbyt proste. W języku obcym tworzy się łatwiej, lecz widok kilkutysięcznego tłumu śpiewającego refren utworu w języku ojczystym to przeniesienie w kosmos. A porównania? Porównywać będą zawsze.

W jednym z wywiadów stwierdził pan, że jeżeli wybieramy się na szczyt, to droga siłą rzeczy musi prowadzić pod górę. Na jakim etapie tej góry jest pan dziś? Gdzie pan umiejscowi na niej płytę „Z całych sił”?

Album „Z cały sił” premierę miał dokładnie rok temu i osiągnął już status złotej płyty. Przez te dwanaście miesięcy zmieniło się całe moje życie. Zagraliśmy kilkadziesiąt koncertów, spotkaliśmy na swojej drodze setki cudownych osób. Ale nie zwalniamy. Za miesiąc ruszamy w trasę plenerową i po cichu pracujemy nad kolejnym albumem.

Muzyka jest więc pana sposobem na radzenie sobie z przeciwnościami losu?

Muzyka jest moim życiem.

Oprócz drogi artystycznej miał pan kiedyś przygodę z dosyć nietypowym sportem – capoeirą. Muzyka z nim wygrała?

Od kiedy postanowiłem na poważnie zająć się muzyką zabrakło czasu na inne zajęcia. Sport kocham. Ostatnio nauczyłem się nawet jeździć na nartach. Jak widać nigdy na to nie jest za późno.

Muzyka to także marzenia z dzieciństwa. Mówił pan „moja mama nauczyła mnie marzyć”. Ile w pana twórczości jest marzeń?

Moje marzenia spełniają się w tej chwili. To bardzo ważny moment w moim życiu. Mama nauczyła mnie marzyć i pozwalała, abym te marzenia spełniał. Za to jestem jej wdzięczny.

Czego spodziewać się możemy na koncercie 9 kwietnia w Toruniu?

Uwielbiamy koncerty klubowe i już nie możemy doczekać toruńskiego wydarzenia. To będzie pierwszy koncert po kilkunastodniowym odpoczynku. Przypuszcza, że ciężko nas będzie ściągnąć ze sceny! W klubie Lizard King zagramy większość numerów z płyty „Z całych sił”, a także kilka coverowych niespodzianek. Na pewno warto tam się pojawić. Serdecznie zapraszamy!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s