Daria Widawska: Mężczyźni kiedyś się mnie bali

Nie lubię słowa tolerancja. Jest ono najmniej tolerancyjnym słowem na świecie – mówi Daria Widawska, aktorka, Honorowy Ambasador Dzieci Chorych na Nowotwory Mózgu, w rozmowie z Michałem Ciechowskim.

Mężczyźni wciąż się Pani boją?
Kiedyś byłam osobą, której mężczyźni się bali. A raczej bali się mojej niezależności. Ludzie się zmieniają. Dojrzałam, nauczyłam się tę moją niezależność chować do kieszeni.

Dostrzec ją jednak możemy kiedy podnosi się kurtyna…
Zostałam aktorką z miłości do teatru i to był mój wybór, kiedy szłam do szkoły teatralnej. W teatrze ma miejsce coś, czego nie ma na planie filmowym, czyli konfrontacja „tu i teraz” na żywo z publicznością. Aktor musi być niezależny, musi mieć to coś, aby się wyróżnić. W spektaklu „Di Viv Rose” gram m.in. z Joanną Brodzik, która wciela się w rolę homoseksualistki. Obojętnie jaką rolę nam przypisano, my – aktorzy – musimy widzowi oddać wszystkie nasze emocje.

Role teatralne czy telewizyjne przełamują często pewne tabu. Jak u nas wygląda z tolerancją?
Z tym mamy coraz mniejszy problem, jednak według mnie tolerancja jest najmniej tolerancyjnym słowem na świecie. Powinniśmy żyć wszyscy razem, nie tolerować, a kochać. Najpiękniejszym słowem jest „miłość”, niezależnie od tego, kto jaki ma kolor skóry i jaką ma seksualność. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawdziwie kochamy tego drugiego człowieka. Kiedy kochamy go ze wszystkim, co ze sobą niesie.

Miłość odczuwa Pani także do motoryzacji. Szybka jazda samochodem jest metaforą szybkiego życia?
Żyję naprawdę szybko. Wynika to jednak nie z trybu życia, a charakteru – sporej dozy niecierpliwości.

Znajduje Pani czas na życie prywatne?
Czas na życie prywatne jest czasem mocno zaplanowanym. Najczęściej wtedy, kiedy mam tydzień wolnego. Wtedy spędzamy go wspólnie, z mężem i synem. Dla aktora czas jest cenny, a tego zawsze brakuje. Mój zawód jest zawodem silnie uzależniającym.

Mężczyźni, mówiąc o Pani, zwracają uwagę na niesamowitą urodę i wewnętrzne ciepło. Tomasz Karolak humorystycznie określił nawet „kobieta o skórze hipopotama”.
Znając Tomka, myślę, że miał na myśli siebie, to, jak z nim wytrzymuję… (śmiech). Skóra jest skórą, ale pod spodem kryje się dość miękkie wnętrze. Kiedy dojrzewamy, pancerz nam narasta. Ja stałam się chyba mniej wrażliwa na rzeczy powierzchowne.

Są dni, kiedy przekracza Pani próg Centrum Onkologicznego. Tam pancerz pęka?
Tam on nigdy nie istniał. W tym miejscu uaktywniają się najbardziej pierwotne instynkty i najprostsze emocje. Tam nie ma udawania. Jestem małym trybikiem, który stara się rozweselić szpitalną rzeczywistość. Nie jestem sprawcą tego, że mały pacjent poczuje się lepiej. Ja mogę tylko czasem sprawić, że ktoś się uśmiechnie.

Zmieniło Panią to miejsce?
Centrum Onkologiczne nie zmieniło mojego myślenia o niesprawiedliwości świata i życia. Takie miejsce pozostawia w naszej głowie trwałą rysę. Dzięki spotkaniom z dzieciakami wiem, że są rzeczy ważniejsze, niż to, czy mam dobrze umalowane paznokcie. To jest zderzenie świata próżnego z rzeczywistością, które ustawia nas w zupełnie innym kierunku. Osoby, które doświadczyły mnóstwa dobra, nie powinny go kumulować w sobie. Powinny wyjść z nim do innych.

Pani go kiedyś doświadczyła…
Na studiach, gdy zachorowałam i nie miałam na leki, z pomocą przyszła mi moja profesor. Jak dostałam stypendium pożyczoną „stówę” chciałam zwrócić. Już jej nie wzięła. Powiedziała tylko „Jak ktoś będzie chciał pożyczyć od Ciebie pieniądze, to przekaż tę stówę dalej”. I to właśnie jest ta kwintesencja dobra. Powinniśmy przekazywać je dalej.

widawska-007-piec
Fot. Łukasz Piecyk (http://www.lukaszpiecyk.pl)
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s