Bartłomiej Topa: Wszyscy jesteśmy tacy sami

O mężczyznach i kobietach, najnowszym filmie „Karbala”, a także kolejnych premierach, z Bartłomiejem Topą, aktorem i producentem filmowym, rozmawiał Michał Ciechowski

Ile orzechów brazylijskich potrzeba, aby zrobić mleko?

Na litr piętnaście procent. Są to dwie garści na dwa litry.

Istnieje coś takiego jak dieta prawdziwego mężczyzny?

Jest żywienie, które dotyczy każdego z nas. Wypadkowa poszukiwań jedzenia, które serwuje nam dom, restauracja i szkoła. W świecie, kiedy 99 procent jedzenia jest przetworzona, wciąż się go uczymy.

Dieta wymaga dyscypliny, podobnie jak życie żołnierza.

Żołnierzem nigdy nie byłem. Żołnierzem-aktorem już tak. Krzysztof Łukaszewicz, reżyser filmu „Karbala” zaproponował mi rolę ppłk Grzegorza Kalickiego. Trochę więc etos żołnierza poznałem. Pierwowzorem postaci był ppłk Grzegorz Kaliciak, bohater wydarzeń w mieście Karbala, w Iraku w 2004 roku. Kręcąc zdjęcia miałem z nim bezpośredni kontakt.

Na temat „Karbali” powiedział Pan już sporo, zadano mnóstwo pytań. A jest takie, które jeszcze nie padło, a powinno?

No widzi pan. To jest bardzo dobre pytanie. Musielibyśmy wejść na ścieżkę filozoficzną zadać sobie pytanie, co jest sensem naszego życia na ziemi.

Wejdźmy więc.

Nie wiem, czy to jest ten moment. Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.

Każde spotkanie ze śmiercią i wzięcie za nią odpowiedzialności jest najtrudniejszym procesem, jaki może istnieć na ziemi. Nie pamiętamy narodzin, umieramy, nie wiedząc kiedy. A wszystko, co jest pomiędzy to pasmo wyborów i decyzji, które de facto w tym tyglu życia bez uważności niczego nie zmieniają.

Symulacja wojny robi wrażenie?

Jest wiele faktorów, które się składają na moment zmontowanego filmu i sfilmowanej akcji. Widzimy wyimaginowany obraz. Ładunki pirotechniczne są sztuczne, łuski ślepe. Karabiny są udawane.

Mundury prawdziwe.

Prawdziwy też jest pył i beton. To jest kompletnie nieporównywalna sytuacja, w odniesieniu do faktów, które miały wtedy miejsce. Dobrze, że ten film powstał. Mam nadzieję, że spora rzesza widzów zada sobie pytania, które wyrzucam z siebie, jak z karabinu. Po co to robimy? Gdzie jest nasza odpowiedzialność za życie swoje i innych? Co to znaczy wykonać rozkaz? I w końcu, kim jesteśmy tak naprawdę w całej tej polityczno-wojskowej układance, która dzisiaj w warunkach polskich nazywa się misją stabilizacyjną?

Jak zmieniło się pana postrzeganie filmu od momentu otrzymania scenariusza, do prapremiery „Karbali”, kiedy stanął pan przed bohaterami tamtych wydarzeń i ich rodzinami?

Ten właśnie moment był czasem uczenia się rozmowy. Oni to, co my odgrywaliśmy, doświadczyli na własnej skórze. Doświadczyli śmierci i zranienia, a także post bojowej traumy.

Dlaczego rola przypadła akurat panu?

Zastanawiam się, dlaczego reżyserowie podejmują to ryzyko zatrudniania mnie do ról.

Ryzyko?

Zawsze jest ryzyko.

„Kaliciak to duży facet. Sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu, szerokie ramiona, wyraźny, lekko zagięty ku dołowi nos, pełne usta, wysokie czoło […] Zdaniem znajomych kobiet – przystojniak.”

Kilka faktów z opisu pasuje. Nie robiliśmy dokumentu. Moim zadaniem było unieść tę postać i przekazać jej historię.

„Karbala” wyglądałaby inaczej, gdyby wyreżyserowała ją kobieta?

Wszystko wyglądałoby inaczej. Kobiecość to inne postrzeganie wrażliwości i zmysłów. A to jest bardzo rozedrgany materiał. Pewien rodzaj dźwięku, który albo rezonuje, albo nie. Dobrze się stało, że film ten wyreżyserował Łukasiewicz. Widzę jakąś prowokację w pana pytaniu.

Kobiety zawsze są prowokacją. Wiele z nich na forach internetowych bardzo pozytywnie wypowiada się o pana kreacjach filmowych.

Cieszę się, że to, co robię równa się z oczekiwaniami odbiorców. Jest to miłe, ale nie przywiązuję do tego żadnej uwagi. Wykonuję swoją pracę najlepiej jak potrafię. Żyję godnie i jestem człowiekiem szczęśliwym.

Żyję godnie i pracowicie. Wrzesień i październik to trzy premiery – „Karbala”, „Król życia” i „Obce niebo”. Jak zdefiniować obce niebo?

Przewrotnie. Emigrując za granicę oczekujemy, że będzie to dla nas raj. Ale nie jesteśmy uważni na to, co dzieje się w naszych rodzinach. Życie jest bardzo dynamiczne i szybko się zmienia. Dorastamy i mamy inne potrzeby. Różnice są tak dramatyczne, że wydarza się coś niespodziewanego – tragedia. Mojemu bohaterowi i granej przez Agnieszkę Grochowską żonie odebrane jest dziecko. W Skandynawii kilka tysięcy rodzin zmaga się z podobnymi problemami, a to właśnie tam dzieje się akcja filmu.

W najbliższym czasie w kinach zobaczymy także „Kapsla”. Ksywa nieodłącznie na myśl przywodzi alkohol.

Kapsel jest gościem, który traktuje życie lekko. Idzie do parku, zobaczy co się wydarzy, wypije piwko. „Się zobaczy” – to jest jego dewiza. Idealnie wpisuje się w potrzeby głównego bohatera, którego kreuje Robert Więckiewicz. Wzajemnie się uzupełniają. Role ich życia w końcu się odwracają. Dzięki głównemu bohaterowi Kapsel również się zmienia. Lubię takie postaci. Są to wyzwania.

Jakie więc wyzwania na przyszłość?

25 września zaczynam zdjęcia do filmu Mariusza Gawrysia „Sługi boże”. Jest to historia komisarza policji, który próbuje rozwikłać zagadkę samobójczej śmierci trzech kobiet.

„Drogówka”, „Dom Zły”, „Sługi Boże”. Krąży przy panu ta policja.

Lubię takie historię. Uwielbiam dochodzić, szukać, rozwiązywać zagadki… Topa na tropie.

Czego na koniec mógłbym panu życzyć?

Tego, co pan sobie sam może życzyć. Tak to działa. Wszyscy jesteśmy tacy sami.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s